|

Spotyka nas rzeczywistość. Spotykają obcy ludzie. A to, czego doświadczymy, oddziałuje na nas. Nie potrafiąc wprost wykrzyczeć światu i ludziom, jak bardzo nie chcemy, by nas dostrzegali – piszemy. W ciszy, samotności, spokoju czterech ścian.
Dodaj do Ulubionych | Strona Główna Księga Wpisów: Księga Gości 3 / Dodaj do Księgi
19:49:27 11/02/2012
POZORNIE JAŁOWI I PRZESADNIE PŁODNI
Kreujesz świat pięknymi słowy, powiesz, wyszepczesz i wyśpiewasz wszystko, co tylko przyjdzie ci do głowy. Ja sama z ledwością, łączę słowa w proste zdania, ja nie wiem, co powiedzieć podczas gdy inni, wciąż mają nowe rzeczy do dodania. Brak mi talentu.
Uwieczniasz dłutem piękne kształty i figury, dłonią wydobywasz z głazu obraz cudny, tytana zachwycającej postury. Ja nawet łyżką tępą, mogłabym obciąć sobie dłonie, ja gasnę żałośnie, kiedy u innych talent płonie. Jestem jałowa.
Masz czysty głos jak słowik, zachwycasz śpiewem i szeptem, ozdabiasz świat jak wolisz. Ja skrzeczę żałośnie, swego głosu nie znoszę, ja o iskrę, o kawałek twych zdolności proszę. Jakem pospolita.
Ty z prostej czynności, z czegoś błahego, uczynisz dzieło, kawałek świata wzniosłego. Ty potrafisz i ty możesz, ja nie zdołam i nie dam rady, ciebie kocha wyobraźnia, podczas gdy ze mną szuka zwady.
O naturo! Sprawiedliwiej rozdawaj karty, wszyscy chcemy być wyjątkowi i, każdy talentu warty.
Smutno patrzeć na dzieła cudzych rąk, podczas gdy nasze własne teoretycznie potrafią tylko po coś sięgać? Smutno słyszeć wiersze, piosenki, dźwięki, które ukluły się w cudzym umyśle? Które opuściły bezpieczny „dom”, by skonfrontować się z rzeczywistością? By zaszczycić ją swą obecnością, wzbogacić pięknem? Smutno oglądać coś, co jest sztuką? Pieśnią pochwalną, dowodem świadczącym o istnieniu talentu? Smutno wiedzieć, że ktoś potrafi coś, podczas gdy ja sama, nie potrafię zbyt wiele? Kiedy nie potrafię tego, co inni? Smutno, prawda? Czasami źle, czasami gniewnie, zazdrośnie, zawistnie. Myślicie sobie, że jednym natura dała, a innym nie. Że jednych potraktowała jak arystokrację, drugich jak motłoch. Że jednych nagrodziła od razu, za nic, tak po prostu, podczas gdy drugim nie dała niczego. Myślicie sobie, że zaznajemy niesprawiedliwości już w chwili poczęcia. Że mimo, iż świat jeszcze nie wie kim i jacy będziemy, od razu postanawia nas… ukarać? Uczynić mniej wartościowymi? Wszelakie przejawiane przez wrażliwych ludzi nieprzeciętne umiejętności, często budzą zazdrość. Nie całkiem uzasadnioną, należy nadmienić. A wynika ona często z niedoinformowania, jak również z braku znajomości siebie. Dlaczego? Bowiem zapatrując się na innych i uzmysławiając sobie, że nie mamy tego, co oni, zapominamy o sobie. Szukając i widząc u innych, zapominamy, że najpierw powinniśmy szukać u siebie. A w wielu przypadkach ktoś powie: „jak ty pięknie malujesz. Też bym tak chciał”. Prawda wygląda jednak tak, że nigdy nawet nie próbował tego zrobić. Nie sprawdził, nie upewnił się, że na 100% tego nie potrafi. Podobnie i często z zazdrością ludzi „puszystych”, względem szczupłych. Często nienawidzą ich, choć sami nigdy nie odwiedzili siłowni. Nigdy nie zrobili, choć jednego brzuszka z własnej woli, nie zastanawiali się nad tym, co jedzą. Wynika to, więc tylko i wyłącznie z ich lenistwa. (Nie odnoszę się do tych, którzy pracują nad sobą, którzy się starają. Mam na myśli tych, którzy łączą w sobie nienawiść i kompletny brak działania. Którzy po prostu uważają, że życie jest niesprawiedliwe, ale sami nie próbują niczego z tym zrobić . Nie obrażam niewinnych). Z zazdrością żywioną względem osób, które mają jakieś talenty jest podobnie. Zamiast usiąść, zastanowić się, spróbować coś zrobić, sprawdzić, czy przypadkiem sami nie posiadamy jakichś nie odkrytych umiejętności, my wolimy założyć ręce i zacząć narzekać. Jakby to miało pomóc. Talent nie zawsze jest widoczny od razu. Nie wyskakuje jak diabeł z pudełka. Nie pojawia się wraz z pierwszym wypowiadanym słowem. Czasami trzeba się wysilić, poszukać go, sprowokować. Czasami przez wiele lat igra z nami, chowa się, kpi. I jeśli chcemy go wykorzystać, najpierw musimy go albo odkryć, albo złapać. Przecież każdy coś potrafi. Świat, w którym wszyscy potrafiliby to samo, nie miałby racji bytu. Nie byłoby w nim cienia egzotyki. Bo kiedy wszyscy są tak samo wyjątkowi, to nikt nie jest. No i nie znając siebie, przecież nie wiemy, co potrafimy, a czego zdecydowanie nie. A domniemywanie, zakładanie czegoś z góry, w niczym nam nie pomoże. Co więcej kiedy już posiadasz talent, którym możesz się dzielić z wieloma ludźmi, musisz liczyć się z pewną odpowiedzialnością. Jeśli potrafisz żonglować słowami, musisz liczyć się z tym, że ktoś będzie cię słuchał, że będzie sugerował się tym, co przekazujesz. Że dzięki swemu talentowi, będziesz wpływał na ludzi. Dobrze, zatem byłoby wiedzieć, jak z niego korzystać, żeby nie narobić bałaganu. Zarówno malowanie, jak i śpiewanie, jak i wszystko inne, co można zaprezentować szerszej publiczności, niesie ze sobą pewne ryzyko. Talent można przyrównać do broni. A jak wiadomo broń w niewłaściwych rękach, broń użyta w złej wierze, może przynieść tylko straty. Nie twierdzę, że ten, czy tamten, nie jest godzien talentu. Nie mi to oceniać. Ale widząc kogoś, kto jest pełen nienawiści, złości, kto nie szanuje niczego i nikogo, miałabym pewne opory przed obdarowaniem go odwagą i giętkim językiem, którym mógłby głosić, przekazywać swą nienawiść, zarażać nią masowo. Patrzę na ludzi na świeczniku i utwierdzam się w tym przekonaniu. Potrafią łączyć słowa, potrafią się nimi bawić, ale ich nastawienie czyni ten talent ich największą wadą. Artyści nie powinni być aż tak nastawieni na siebie, tak egoistyczni, skupieni tylko i wyłącznie na sobie. Artyści chcą się dzielić tym, co mają najlepszego. Wykorzystują własny talent, by pocieszyć, by uszczęśliwić, by zachwycić. A niektórzy, domyślamy się, o kogo chodzi prawda? Owi niektórzy wykorzystują swoje umiejętności po to, żeby napełnić kieszenie, żeby wstawić do garażu kolejny samochód, żeby brylować na salonach udając, że są lepsi od innych. To oczywiste, że artyści zarabiają na życie swoim talentem, ale w przeciwieństwie do tamtych zachłannych egoistów, dążą do swego rodzaju więzi z odbiorcą. Im zależy na sympatii ludzi, a nie tylko na ich pieniądzach. Artyści, ci prawdziwi artyści, przeżywają ludzkie reakcje na swoje dzieła. Muzycy szaleją razem ze swoimi fanami. Karmią się ich energią, dzielą się własną. Pisarze pragną pokazać ludziom inne światy, inne istoty. Chcą zarażać czytelników miłością do sztuki. Są wrażliwi na innych, pragną ich akceptacji i szacunku. Tamci „niektórzy” nie dbają o szacunek, mają gdzieś wrażenia, emocje. Szukają tylko i wyłącznie pieniędzy, władzy, potęgi. Tym, co potrafią, usiłują utorować sobie drogę na szczyt wysokiej wieży usypanej ze złota i klejnotów. Nie chcą odnaleźć drogi do ludzkich serc, nie chcą więzi, bliskości. Wolą zimny dotyk sztabek. Nie wiedzą, że, podczas gdy idola złapie tłum, jeśli upadnie, oni, kiedy się potkną, runą z tej wieży na twardy bruk. Ich nikt nie będzie łapał. Za to przyjdą inni i układając sobie drabinkę z poległych, sami spróbują wdrapać się na szczyt. Talent, taki czy inny, jest bramą, która ma dwoje drzwi, a każde z nich, prowadzą w innym kierunku. Jedne do czegoś, co uczyni ludzi nieśmiertelnymi, bo zapewni im miłość żyjących. Drugie z kolei zapewniają inny rodzaj nieśmiertelności, bazujący na nienawiści, żalu, złości. Wszystko, co potraficie jest cenne i niesie ze sobą odpowiedzialność. Chodzenie to talent, i z tego tytułu jesteście odpowiedzialni za to, gdzie poniosą was nogi. Sprawne ręce to odpowiedzialność i dobrze mieć tego świadomość, bo wy odpowiadacie za to, co zrobią. Sprawny słuch, wzrok, narząd mowy. Wszystko to jest odpowiedzialnością. Zsynchronizowane z umysłem, z umiejętnością pojmowania, warunkują wasze decyzje, postępowanie. Odpowiadacie za siebie. Mając, więc tego świadomość, przeanalizowawszy własne czyny, wcześniejsze poczynania, odpowiedzcie sobie na pytanie, czy radzicie sobie z tą odpowiedzialnością? Czy czujecie, że tak jest? A poznawszy odpowiedź. Szczerą odpowiedź zastanówcie się, czy potrzebna wam kolejna forma odpowiedzialności? Czy mając to, co macie teraz, pogodzilibyście to z czymś jeszcze. Zastanówcie się, czy udźwignęlibyście wszystkie te talenty, o które jesteście zazdrośni? I na koniec. Nie myślcie, że posiadanie kilku talentów, kilku umiejętności na raz jest tylko i wyłącznie darem niebios. Że niesie ze sobą same korzyści. Że potrafiąc kilka rzeczy, ludzie mają kilka szans na to, żeby się wzbogacić. Że mają o kilka powodów więcej, by czuć się lepszym od innych. To jak z posiadaniem kilku różnych zwierzaków, które w tym samym czasie wymagają uwagi, opieki, pielęgnacji itd. Często, bowiem wena atakuje kilka różnych zdolności w tym samym czasie. Często nachodzi nas chęć, by coś namalować, a zaraz za nią biegnie chęć napisania wiersza czy książki i krzyczy, że też ma coś do powiedzenia. Uwierzcie, że trudno jest je ze sobą pogodzić. Każda wymaga czasu, wielkiej uwagi, zaangażowania. Każda musi być traktowana indywidualnie. Stąd też, kiedy potrafimy robić kilka różnych rzeczy, i kiedy czujemy potrzebę wykonania ich wszystkich jednocześnie, albo nie zrobimy nic, albo wszystko zepsujemy. Będziemy rozdrażnieni, niezdecydowani, zagubieni, a ostatecznie stwierdzimy, że zmarnowaliśmy czas, nie tworząc niczego. I im więcej umiejętności chcemy opanować, tym większe ryzyko, że w żadnej z nich nie osiągniemy mistrzostwa, bo i żadnej nie poświęcimy się w całości. Jeśli zatem zechcesz nauczyć się szermierki, szydełkowania i kilku różnych języków w tym samym czasie, wszystko, co uda ci się osiągnąć, najpewniej będzie marnej jakości. Nie zazdrośćcie, jeśli nie wiecie ile poświęcenia wymagają cudze umiejętności. Jeśli nie wiecie, co sami potraficie. Jeśli nie jesteście absolutnie przekonani, że poradzilibyście sobie z tym, co mają inni. Że zamiast ubogacać się, nie stoczylibyście się na dno. Bo z tego, czym dysponujemy, trzeba umieć korzystać. Bo często umiejętności, talenty muszą być kompatybilne z usposobieniem, z moralnością, z rozsądkiem. Nawet diament, gdyby trafił w nieodpowiednie ręce, mógłby przepaść. Podczas nieumiejętnego szlifowania, mógłby stać się tylko pyłkiem, który uleci wraz westchnieniem. Talent to materiał, a jego posiadacz to rzemieślnik. Tak, więc kowal nie uszyje sukni. Drwal nie naprawi zegarka. Umiejętności rodzą się w tych, którzy im sprzyjają.

hibris | Powrót | Komentuj |
#Archiwum#
2012 Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2011 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień
#Linki#
warto się zatrzymać:) mój 2 blog - oscylujący wokół opowieści fantasy cudowna galeria, polecam gorąco:)
#Ulubieni#
#O Mnie#

Za dużo widzę. Zbyt wiele słyszę. Zbyt mocno czuję. Zdecydowanie za często myślę.
Było tu tyle osób: 10538
|