Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
CI WSZYSCY, KTÓRZY MOGLI PRZY MNIE TRWAĆ

Spotyka nas rzeczywistość. Spotykają obcy ludzie. A to, czego doświadczymy, oddziałuje na nas. Nie potrafiąc wprost wykrzyczeć światu i ludziom, jak bardzo nie chcemy, by nas dostrzegali – piszemy. W ciszy, samotności, spokoju czterech ścian.
Dodaj do Ulubionych | Strona Główna
Księga Wpisów: Księga Gości 3 / Dodaj do Księgi

18:31:56 3/02/2012

CI WSZYSCY, KTÓRZY MOGLI PRZY MNIE TRWAĆ

Spojrzałam ci w oczy,
a ty uczyniłeś podobnie,
wtedy poczułam strach nienazwany,
i postąpiłam pochopnie.
Uciekłam,
choć nie miałam powodów,
pozwoliłam ci odejść,
by uniknąć zawodu.

Nie spytałam, co ujrzałam w twoich oczach,
nie chciałam wiedzieć, co ty ujrzałeś w moich,
dziś dzierżąc koronę samotności,
żałuję czynów swoich.
Dziś wiem, że kiedy miłość przepadnie,
kiedy zgaśnie, lub się wypali,
człowiek może liczyć tylko na przyjaciół,
na członków rodziny co zostali.

Dziś wypominam sobie błędy,
katuję się wspominając tych, których nie zatrzymałam,
którym pozwoliłam odejść i których sama przepędziłam,
choć by być szczęśliwszą i sto szans miałam.
Tylu pozwoliłam skonać,
tulu nie wykorzystałam.
Nie powiem, że pokonało mnie życie,
bo sama o to zadbałam.

Zbytnio się bałam,
by czuć, by przyjąć uczucie, by spytać,
co w oczach, gestach i słowach widziałam.
Tak wiele razy skonałam.
Konam po raz kolejny i choć tyle ich już za mną,
żaden wcześniejszy i następny nie będzie bezimienny.
Żaden mniej ważny,
żaden łatwiejszy,
po prostu zmartwychwstanę szybciej,
zostawiając jednak po drugiej stronie,
ułamek siebie najcenniejszy.  



Relacje międzyludzkie nigdy nie były łatwe, bezproblemowe, jasne na pierwszy rzut oka. I te głębokie i te powierzchowne. I te dla jednych najważniejsze i te błahe. Dzisiaj moje myśli oscylują wokół tych, którym pozwalamy odejść, których sami przepędzamy, przed którymi uciekamy. A czynimy to tylko, dlatego, a może aż, dlatego, że nie jesteśmy ich pewni. Że nie wiemy, jak oni nas postrzegają. Bo nie wiemy, czego od nas chcą, czego oczekują, potrzebują. Bo nie wiemy, kim dla nich jesteśmy, a wiemy, kim oni są dla nas. Albo przynajmniej nam się wydaje, że wiemy. A może boimy się, że nie wiemy. Niemniej poruszam ten temat, dlatego, że nie zadajemy tego ważnego pytania. Że rezygnujemy z kogoś tylko, dlatego, że brakło nam odwagi by spytać:, „czego ode mnie chcesz? Kim dla ciebie jestem? Kim chcesz, abym był/a? Kim nie chcesz, abym był/a?”
To nie są trudne pytania. I to nie one nas przerażają, a odpowiedzi na nie. Boimy się zapytać, gdyż odpowiedź może być zobowiązująca. Może się okazać, że przyjaciel oczekuje od nas czegoś więcej niż tylko kilku spotkań w tygodniu, wspólnych wypadów do kina, luźnych pogawędek przy piwku. Może się okazać, że ktoś dla kogo jesteśmy fajnym kumplem chce, aby tak właśnie zostało podczas gdy my sami wprost usychamy z tęsknoty.
Tak, więc wolimy nie pytać, nie wiedzieć i odejść. Odciąć od siebie kogoś, dla własnego spokoju, dla pozornego spokoju tej drugiej osoby. To duży błąd. O tyle o ile w pewnych przypadkach niewiedza bywa błogosławieństwem, o tyle w innych przypadkach ignorancja może prowadzić do ogromnych strat, a nawet do całkowitej samotności. I o ile jedni właśnie za nią podążają całe życie, o tyle inni uciekają przed nią tak długo i szybko, jak tylko potrafią.
O co mi chodzi? Rezygnowanie z kogoś przez własne niedoinformowanie jest ogromną, niepowetowaną stratą. Rezygnowanie z kogoś, kto być może miał być dla nas ważny w sposób, którego potrzebowaliśmy, jest stratą, której nic nie zdoła nam zrekompensować. I nawet, jeśli poznamy w przyszłości kogoś innego, ludzi nie można zastąpić. Nie są jak rower, który możesz kupić w sklepie. Nie są tacy sami. Nawet, jeśli namyślisz się i zaczniesz szukać kogoś na zastępstwo, nie dostaniesz tego, co odrzuciłeś.
Rozumiem, że będąc atakowanym ze wszystkich stron, przez armię ludzkich wad, haniebnych postępków, degradację emocjonalną, utratę człowieczeństwa, boimy się otworzyć. Boimy się spojrzeć ludziom w oczy żywiąc przekonanie, że skoro tylu straciło dusze, skoro stali się upiorami, najpewniej przewertują naszą świadomość jak gazetkę w poczekalni u dentysty i wywlekając z niej nasze słabości, naszą wrażliwość zechcą nas złamać. Tak po prostu dla zabawy. Rozumiem, że widząc zależności między wszystkim, czego doświadczamy obawiamy się, że nie ma nic za darmo. Że nie ma ludzi, którzy mogą być dla nas nie oczekując, że i my będziemy dla nich. Rozumiem, że przezornie szukamy podstępów, kłamstw, prób manipulacji, wykorzystania nas samych.
Wszystko to rozumiem. Ale czasami nasze obawy są po prostu nieuzasadnione. Wynikają z uprzedzenia, ze zbyt wczesnych założeń, być może z przykrych doświadczeń. Ale ludzi nie można porównywać, nie narażając się tym samym na pomyłkę i nie kalecząc ich przez takie myślenie.
Bez względu na to, jak absurdalnie to zabrzmi, czasami możemy znaleźć się w sytuacji, kiedy ktoś spojrzy nam w oczy, kiedy wyciągnie do nas dłoń, a drugą zostawi na widoku, byśmy wiedzieli, że niczego nie knuje. Czasami ludzie po prostu nas znajdują. I nie robią tego, bo czegoś od nas chcą, bo mamy coś, na czym im zależy. Czasami odnajdują nas, bo to my ich potrzebujemy. I będą obok nas, nigdy nie oczekując niczego w zamian. Oddadzą nam swój czas, uśmiech, ramie, kiedy będziemy go potrzebować. Oddadzą nam kilka uderzeń swego serca, nigdy nie wystawiając za to rachunku.
Dlatego warto pytać. Dlatego warto być pewnym, że nie rezygnuje się z kogoś, kto będzie przy nas, kiedy wszyscy inni zawiodą, kiedy odejdą.
Wiem, że czasami odbieramy cudze zainteresowanie własną osobą, jako, że się tak wyrażę „atak na nasze uczucia”. Znaczy, czasami wydaje nam się, że ktoś, kogo spotykamy, darzy nas uczuciem, podczas kiedy my nie jesteśmy w stanie tego odwzajemnić. Bo dlaczegóż by innego miał, czy miała deklarować gotowość pomocy, wsparcia, jeśli nie, dlatego, że czegoś oczekuje? To chyba najprostsze pytanie, a jednocześnie najmniej mówiące. Dlaczego ci ludzie lgną do nas? Dlaczego ofiarują się zapewniając jednocześnie, że nie mamy nic, czego mogliby od nas żądać? Zastanawialiście się, co nimi kieruje? Co ich przyciąga?
Energia moi drodzy. Wasza energia. Kompatybilność waszej siły życiowej, z ich siłą. To jakby szukanie osobników tego samego gatunku, pośród milionów innych. Przynależność do jednej rasy nie oznacza, że jesteśmy tacy sami, że nie możemy dzielić się na wiele innych sposobów. Ludzie to gatunek, ale w nim wyróżnia się całe mnóstwo różnych grup. Na bazie zachowań, zainteresowań, poglądów, gustów itd. Dzielimy się też przez wzgląd na energię. Jeden rodzaj przyciąga nas do innych ludzi, od innych nas odpycha. Lgniemy do tych, którzy są nam podobni, a o czym wiemy podświadomie. Co wyczuwamy. Czasami nawet nie musimy kogoś widzieć. Wystarczą słowa, choćby pisane, choćby wysyłane. Bo w nich, we wszystkim, co sobie przekazujemy, zawarta jest nasza energia. Ta z kolei wędruje i trafiając do odpowiedniej osoby wysyła sygnał, że oto znalazło się pokrewną duszę. I nie musi tu chodzić o żadne konkretne uczucia. Po prostu szukamy kogoś, z kim możemy się dogadać. Z kim łączy nas więcej niż dzieli. Po prostu szukamy swoich. A przez nieznajomość tego faktu, pozwalamy im odejść. Nie rozumiejąc, że nasza energia przyciąga do nas ludzi przychylnych nam bezwarunkowo, sami odbieramy sobie szansę na kogoś wartościowego, ważnego. Zwyczajnie na przyjaciela.
Więzi międzyludzkie sprawiają, że jesteśmy w stanie wiele zaryzykować, poświęcić dla osoby, na której nam zależy. Jesteśmy w stanie siebie złożyć na ołtarzu jako ofiarę, nie oczekując niczego poza tym, że nie pójdzie ona na marne. Z więzią pomiędzy ludźmi pokrewnymi sobie mentalnie jest podobnie. Nie muszą być połączeni ze sobą przysięgą małżeńską, przysięgą miłości, żeby zasłonić kogoś własnym ciałem. Wystarczy więź energii. Nazwałabym to jakimś pierwotnym instynktem, kiedy po prostu chroni się członków własnego stada. Słabszych, którzy i mimo wszystko są bezcenni.
Bo nie żyjemy tylko dla siebie. Nam samym wystarczy tylko część uderzeń własnego serca. Reszta jest przeznaczona dla tych, których odnajdujemy. A im ich więcej, tym więcej uderzeń serca. Tym więcej powodów by żyć. By walcząc o nich, walczyć także o siebie. By wygrywając dla nich, wygrywać również dla siebie.
Stąd też myślę, iż niepotrzebnie uciekamy przed kimś, kto nie ma zamiaru nas gonić. Ale też przed kimś, kto będzie dokładnie tam, gdzie go zostawimy na wypadek, gdybyśmy jednak zdecydowali się zawrócić. Bo musimy wiedzieć, że bez względu na rzeczone przyciąganie, tak czy inaczej, ci ludzie się bez nas obejdą. Pytanie jednak brzmi, czy nie łatwiej oni bez nas, niż my bez nich?
I powiem wam również, że im więcej będzie tych, z których zrezygnowaliście, tym większe szanse macie na to, by poddać się znieczulicy. Bo choć każda strata jest bolesna, choć każda unieszczęśliwia, choć każdą odczujecie, to i z każdą kolejną poradzicie sobie szybciej. To będzie przypominało przyspieszone gojenie. Niby dobrze, ale z czasem ta cenna umiejętność sprawi, że przestaniecie czuć cokolwiek. Będziecie się goić szybciej, niż życie zdoła zadać wam cios. A kiedy już dojdziecie do momentu, gdy ból minie w mgnieniu oka będzie to znak, że odtąd przestaniecie zmartwychwstawać. Że staliście się nieśmiertelni, ale i zimni.
A nieśmiertelność moi państwo, oznacza samotność i bardzo długie, bardzo powolne staczanie się, prowadzące do nienawiści względem jedynej osoby, jaka wam zostanie – samego siebie.
Pamiętajcie, że nie wszystkim wystarczy towarzystwo samotności. Pamiętajcie, że nie każdy zniesie jej miłość bez względu na oddanie i wierność.    

Nie każdy tajemniczy nieznajomy, zapragnie was wyssać…  

 

 



hibris | Powrót | Komentuj |



#Archiwum#

2012
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień

#Linki#

warto się zatrzymać:)
mój 2 blog - oscylujący wokół opowieści fantasy
cudowna galeria, polecam gorąco:)

#Ulubieni#




#O Mnie#



Za dużo widzę. Zbyt wiele słyszę. Zbyt mocno czuję. Zdecydowanie za często myślę.

Było tu tyle osób: 10538